Ale nikt nie widzi siebie, nie widzi tego, że sam popełnił wiele błędów, nawet gorszych niż ten jeden co Ty popełniłeś.
Obwinia tylko ją za to co się stało między nimi, bo przecież nie może być to jego wina.
A tak naprawdę to oboje popełnili błąd, mimo, że go kocha to już nie daje rady z niczym.
Ile można walczyć o osobę, która ma Cię gdzieś?
Ile można dać się poniżać, robić z siebie idiotke?
Czy to wszystko jest tego warte?
W tym wszystkim zabrakło im szczęścia, zaufania i wyrozumiałości. Czyli nie mają nic.
Dlaczego akurat go tak bardzo pokochała?