Czasami, gdy ktoś nas rani, nie dopuszczamy myśli, że tak jest, tłumaczysz każde zachowanie, czy Cię olewa, ma Cię głęboko w dupie, że tak pozwolę się wyrazić. A Ty nadal jak idiotka wierzysz, że się zmieni, że nie zdradzi, że nie będzie już taki zimny, tłumaczysz, że to przez ciężkie chwilę w życiu.
Nie kurwa. On się już nie zmieni, chyba, że na gorsze, nie wróci ten człowiek, którego tak pokochałaś, który był czuły i wyrozumiały, opiekuńczy. Nie, go już nie będzie. Musisz się z tym pogodzić i odejść. Zostaw go samego, bo tak mu jest najlepiej.
Im więcej z siebie dajesz, tym bardziej nie docenia.