I stało się...
Nie wytrzymała, pękła z bezsilności.
Jej myśli przerodziły się w rzeczywistości, wtargła na swoje życie, zrobiła to, lecz nie dane jej było umrzeć.
Obudziła się rano, choć wcale lepiej nie było, czuła się fatalnie.. Jakby ktoś wypompował z niej powietrze.
Nie miała ochoty wstać, żyć, ale co powiedzą bliscy. Trzeba dobrze udawać, że wszystko w porządku.
A on? On zniszczył ją psychicznie jeszcze bardziej. Zero pomocy z jego strony, wieczne pretensje i poniżanie. Nie potrafi się od niego uwolnić, od myśli o nim.
Toksyczny związek? No jasne, na to wskazuje.
Pomocy!